Sanatorium pod klepsydrą według braci Quay

 75 min.

tytuł oryginalny:
Sanatorium under the Sign of the Hourglass
gatunek:
animowany
reżyseria:
Stephen Quay, Timothy Quay
kraj produkcji:
Polska, Niemcy, Wielka Brytania
rok produkcji:
2024
obsada:
Tadeusz Janiszewski, Wioletta Kopańska, Andrzej Kłak
opis:

Odważna adaptacja prozy Brunona Schulza autorstwa legendarnych twórców animacji. Mężczyzna przemieszcza się pociągiem boczną i tajemniczą linią. Celem podróży jest odwiedzenie umierającego ojca. Wkrótce dociera do sanatorium, które znajduje się na skraju mitycznego lasu. Niezależna produkcja była tworzona przez dwie dekady w autorskim, niepodrabialnym stylu Braci Quay. Pomysł hołdu dla twórczości Schulza narodził się jeszcze w latach 80. XX wieku, gdy ich krótkometrażowa „Ulica Krokodyli” – jedna z najbardziej nagrodzonych animacji w historii kina – była pierwszą od czasów wersji Wojciecha Jerzego Hasa adaptacją tej wyjątkowej literatury.

Józef odwiedza swego ojca w tajemniczym sanatorium u podnóża Karpat. Wprawdzie ojciec nie żyje, ale w uzdrowisku cofnięto zegary. Doktor Gotard wyjaśnia, że to szczególna opieka nad zmarłymi, by nie zorientowali się, że są martwi. Tam ich życie jeszcze się nie skończyło, czas nie przeminął. Oglądamy zatrzymane wspomnienia w magicznym urządzeniu, pudełku optycznym, które dzięki alchemii, raz do roku, pozwala zobaczyć przez siedem soczewek mistyczne wizje zapisane w siatkówce oka. Wprawione w ruch odsłaniają ukrytą stronę rzeczywistości. Dzięki maszynie Józef spotyka ojca w wielu wcieleniach na różnych etapach życia. Stopniowo godzi się ze stratą i zostaje sam w tajemniczym pociągu, wracając do krainy życia.

Produkcja została zrealizowana po polsku z polską ekipą i aktorami. W filmie wystąpili Wioletta Kopańska, Andrzej Kłak oraz Tadeusz Janiszewski, słynny aktor Teatru Ósmego Dnia. Bruno Schulz – autor literackiego pierwowzoru „Sanatorium Pod Klepsydrą” – to jeden z najoryginalniejszych pisarzy i artystów XX wieku. Jego tragiczny los również został zawarty w filmie, bo postać Schulza i jego wyobraźnia inspiruje Braci Quay od początku ich kariery. W pełnometrażowym dziele, które trzeba uznać za summę ich dokonań, stworzyli hybrydę animacji lalkowej i zdjęć aktorskich. Podziw budzi odważna decyzja, na jaką nie zdecydowałby się żaden polski reżyser – umieścić gęstą, poetycką frazę Schulza w oryginale. Daje to rozkosz słuchania hipnotycznej, wciągającej lektury.